Brzozovia w rundzie wiosennej - podsumowanie
W trakcie zimowych przygotowań do rundy rewanżowej straciliśmy dwóch zawodników. Konrad Cisek i Przemysław Gruszka doznali kontuzji, które nie pozwoliły im zagrać w rundzie wiosennej (Konrad próbował wrócić do gry w dwóch meczach, ale kontuzja okazała się zbyt poważna). Jednak naszą ekipę wzmocniło dwóch graczy: Hubert Kędra, który półtorej roku wcześniej odszedł do Grabowianki Grabówka, a ostatnią rundę spędził w Cosmosie Nowotaniec i Gracjan Hędrzak z LKS-u Górki. Wiedzieliśmy jednak, że Gracjan z powodu pauzy za czerwoną kartkę złapaną jeszcze w barwach drużyny z Górek oraz wyjazdu za granicę, będzie mógł zagrać tylko w jednym spotkaniu.Do rundy wiosennej startowaliśmy z piątego miejsca, jednak wiedzieliśmy, że strata dziewięciu punktów do lidera jak najbardziej jest do odrobienia.
Pierwsza kolejka ruszyła ósmego kwietnia, ale Brzozovia wtedy pauzowała. Do rywalizacji przystąpiliśmy tydzień później w starciu z liderem - Cisami Jabłonica Polska, które pierwszy mecz przegrały i nadarzyła się świetna okazja do doścignięcia rywali. W kadrze meczowej znalazł się Cisek, którego rehabilitacja sprawnie przebiegała. Wygraliśmy to spotkanie 1-0 po uderzeniu z rzutu wolnego Jarka Sawickiego. Nie obyło się bez kontrowersji. Były zawodnik Zovii, Grzegorz Wojtowicz prawdopodobnie skierował piłkę do naszej bramki, ale sędzia nie zauważył, żeby przekroczyła linię bramkową i zdobywamy bardzo cenne trzy punkty. Nasi kibice przez cały mecz prowadzili wspaniały doping.
Tydzień później udajemy się na wyjazdowe spotkanie do Kobylan. Rywalizacja z miejscową Victorią przebiegła dość gładko, bo wygraliśmy 4-1, po dwóch trafieniach Smolenia, golu Herbuta i jednym samobóju.
Następnie nadszedł czas na derbowy pojedynek z Płomieniem Zmiennica. Lepiej w mecz weszli nasi rywale i pierwsi zdobyli bramkę, ale na szczęście szybko odpowiedzieliśmy golem Sylwka Cwynara. Później faulowany w polu karnym był Gracjan Hędrzak, a z jedenastu metrów nie pomylił się Arek Smoleń. Bramkę na 3-1 zdobył niezawodny Rafał Graboń i zgarnęliśmy kolejne trzy punkty.
Do Wesołej jechaliśmy na fali kolejnych wygranych. Już w drugiej minucie za sprawą Sylwka Cwynara wychodzimy na prowadzenie, ale miejscowi stawiają trudne warunki i wyrównują jeszcze przed przerwą. Podobnie jak w meczu w rundzie jesiennej, Wesoła bardzo mocna naciskała, ale to my strzeliliśmy decydującą bramkę. Maks Kot przeprowadził indywidualną akcję i potężnym strzałem wyprowadził Zovię na prowadzenie, którego nie oddaliśmy do samego końca.
Czwarty mecz i czwarte zwycięstwo. Zbliżamy się do czołowych miejsc w tabeli. Na pozycję lidera wskoczył LKS Lubatówka.
Kolejnym rywalem był Wisłok Krościenko Wyżne - ostatnia drużyna tabeli. Wisłok postawił nam jednak tak ciężkie warunki, że nie potrafiliśmy strzelić bramki i tylko zremisowaliśmy to spotkanie.
W dwudziestej kolejce pojechaliśmy do Iskrzyni, gdzie Brzozovii zawsze trudno się grało. Mecz nie należał do łatwych, ale po bramkach Huberta Kędry i Arka Smolenia z karnego wywozimy z tego ciężkiego terenu trzy punkty.
Mecz z Haczowem po prostu musieliśmy wygrać i tak się też stało. Ogromna przewaga, ale brak skuteczności aż do 60 minuty meczu. Wtedy bramki zdobyli nasi młodzi zawodnicy Maks Kot i Łukasz Herbut i wygraliśmy 2-0.
Po tym spotkaniu wskoczyliśmy na pozycję lidera i na poważnie zaczęliśmy myśleć o awansie, ale równocześnie byliśmy świadomi, że najtrudniejsze mecze dopiero przed nami. I właśnie już tydzień później udaliśmy się do Lubatówki. Długo prowadziliśmy po bramce Łukasza Herbuta, ale brakło kilku minut do upragnionego zwycięstwa. Bramkę na wagę remisu straciliśmy już w doliczonym czasie gry.
Straciliśmy pozycję lidera na rzecz mocnego na wiosnę Wisłoka Sieniawa. Naszym kolejnym rywalem była Burza Rogi. Mieliśmy miażdżącą przewagę, ale w tym meczu zawiodła nas skuteczność. Mnóstwo akcji podbramkowych nie zakończyło się golem, za to przyjezdni strzelili nam bramkę do szatni. Po przerwie dalej atakowaliśmy, stać nas było na jedno trafienie Huberta Kędry i mecz który był spokojnie do wygrania tylko remisujemy. Skomplikowaliśmy tym sobie kwestię awansu. Traciliśmy już cztery punkty do Wisłoka Sieniawa na cztery kolejki przed końcem sezonu.
I to właśnie do Sieniawy udaliśmy się na decydujący mecz sezonu, który musieliśmy wygrać jeśli liczyliśmy na awans. Niestety boisko zweryfikowało nasze zapędy. Gospodarze nie dali nam większych szans, wygrali 2-0 i to oni zapewnili sobie uprawniony awans.
Na awans z drugiego miejsca nie mieliśmy większych szans, bowiem w trzeciej grupie A klasy, czołowe zespoły miały lepszą średnią punktów na mecz. W Jaśliskach po ciekawym meczu przegrywamy 3-2. Bramki zdobywali Kamil Knap i Piotrek Tesznar.
Ostatnie spotkanie sezonu zagraliśmy u siebie z Karpatami Klimkówka. Przegraliśmy 1-0 i była to nasza pierwsza porażka na własnym stadionie w tym sezonie. Nie udało nam się tym samym utrzymać drugiego miejsca w tabeli.
W sezonie 2017/18 wygraliśmy 12 spotkań, 7 zremisowaliśmy, a 5 przegraliśmy. Zgromadziliśmy 43 punkty, strzelając 35 bramek (dopiero ósmy wynik w lidze) i tracąc zaledwie 20 (najmniej w lidze).
Najlepszym strzelcem w naszym zespole był Łukasz Herbut (6 bramek), najwięcej asyst (7) zaliczył Jarek Sawicki. Czerwonymi kartkami ukarani byli po jednym razie Daniel Lorenc i Hubert Kędra. Najwięcej żółtych (6) zgromadził Konrad Mleczko. Bezapelacyjnym liderem w ilości rozegranych minut był nasz bramkarz Kamil Sokalski (2070).